Stanford University

Stanford University

czwartek, 27 października 2011

Jak tam jest? Jacy są ludzie?

Te pytania zadawałam sobie przed przyjazdem do Kalifornii, do USA w ogóle. Te same pytania zadają mi przyjaciele w mejlach i mam naprawdę duży problem z udzieleniem odpowiedzi.
Zacznę może od pierwszego wrażenie po wyjściu z lotniska. Szerokie drogi i wielkie samochody. Jadąc
z lotniska San Francisco do Mountain View gdzie mieszkamy przemieszczaliśmy się autostradą. Szeroką, jak i inne drogi tutaj:) A wszystkie samochody były naprawdę duże. Duuuże sedany, mnóstwo Suvów i
PickUpów. We wszystkich dużych autach jechał zazwyczaj tylko kierowca. Tylko w niektórych widać było innych pasażerów. 

Kiedy dojechaliśmy na miejsce zdziwił mnie spokój panujący tutaj. Apartamenty w których mieszkamy położone są w dzielnicy zdominowanej przez domki jednorodzinne lub kompleksy domków - z małymi jeziorkami pomiędzy nimi. Dużo zieleni, małe ogródeczki, ale też wysokie drewniane płotki skutecznie odgradzające od spojrzeń przebiegających obok ludzi. Przebiegających bo chodnikami mało kto chodzi, większość biega. I nie chodzi mi o że wszyscy w Dolinie Krzemowej są tak zajęci że muszą z miejsca na miejsce przemieszczać się biegiem. Nie, Ci zapracowani zapewne podjadą samochodem. Lub pognają rowerem. Gdyż rowery w Kalifornii są bardzo popularne. Wzdłuż większości dróg (a także autostrad) biegną ścieżki rowerowe, a w wielu miejscach przy sklepach, restauracjach i centrach handlowych bez problemu można zaparkować bezpiecznie rower. A wracając do biegaczy - Kalifornia biega, biegają młodzi
i starzy, szybko czy wolno. Ale biegają, o różnych porach, od wczesnego poranka:) 

a wracając do magicznych wielkich samochodów - nie ma większej radości niż sprawdzić swoje zdolności prowadzenia samochodu na prawdziwie "ciężkiej trasie" chociaż ma ona nie więcej niż 300 metrów:)
Aby się sprawdzić należy zjechać najbardziej stromą ulicą w San Francisco - Lombard Street:)



A to nie jest łatwe szczególnie gdy prowadzić wielkiego PickUpa, oczywiście z automatyczną skrzynią biegów:)  

I jeszcze to, że kierowcy z trakcie jazdy uwieczniają komórkami swoje wyczyny podczas zjazdu Lombard Street :)

wtorek, 25 października 2011

Oficjalne otwarcie kursu w Stanford University

Oficjalne otwarcie kursu w Stanford University miało miejsce co prawda tydzień temu, ale postanowiłam podzielić się ze światem zdjęciem grupowym na którym widoczni są wszyscy laureaci pilotażowej edycji programu Top 500 oraz ludzie bez których nas staż tutaj nie byłby możliwy.


W pierwszym rzędzie siedzą Profesorowie:Jerzy Orkiszewski Us-Polish Trade Council, Pani Ewa Balcerowicz, Piotr Moncarz - Academic Director of Poland's TOP 500 Innovators Program, Tad Taube - Honorowy Konsul Polski w Kalifornii / w Dolinie Krzemowej, Leszek Balcerowicz, Pan Mark Chandler - przedstawiciel San Francisco Mayor's Office oraz Profesor Paul Marca Kierownik Stanford Center for Professional Developement.
Profesorowie Piotr Moncarz i Tad Taube.
TO naprawdę jedna z niewielu sytuacji aby zobaczyć wszystkich uczestników stażu razem, gdyż zazwyczaj wielu z nas robi zdjęcia i nie zawsze dotrzemy na czas aby być "na zdjęciu".


 # wszystkie zdjęcia oprócz 1 na górze są mojego autorstwa ;)



sobota, 22 października 2011

Minął już pierwszy tydzień w Kaliforni...

Trudno zapanować nad upływającym czasem. Wszystko jest tu inne niż w we wszystkich europejskich miastach w których miałam do tej pory okazję choć przez chwilę pomieszkać. Przede wszystkich wszystko dookoła wydaje się większe, przestronniejsze, momentami swoja wielkością onieśmielające.
Ale powinnam chyba zacząć od początku...


Przyjechałam do Kalifornii razem z grupą bardzo inspirujących ludzi (jest nas czterdzieścioro) na dwumiesięczny staż na Uniwersytecie Stanforda w ramach realizowanego przez ministerstwo projektu "Top 500 Innovators - Science, Management, Commercialization".
 Fot: Nasza grupa po oficjalnym rozpoczęciu kursu pozuje do pamiątkowego zdjęcia wraz z gośćmi między innymi Profesorami Piotrem Moncarzem, Leszkiem Balcerowiczem i Tadem Taube. Mnie niestety nie widać, bo robię zdjęcie:)


 Zajęcia w których uczestniczymy w ramach naszego stażu zostały dla naszej grupy przygotowane  Stanford Center for Professional Developement. Więc bierzemy udział w stażu/szkoleniu "skrojonym na miarę". Już sam fakt tego, że studiujemy na Uniwersytecie Stanforda cieszy mnie bardzo (i znakomitą większość uczestników).
Fot: Budynki - Main Quad w samym sercu Stanfordu.


  Można by godzinami rozpisywać się na temat różnic w podejściu do studiowania i uczenia pomiędzy polskimi i amerykańskimi Uniwersytetami. Ja mam zamiar ten temat dokładniej zgłębić. 
Wszystkich zainteresowanych odsyłam na blog prowadzony przez Innowacyjnych AGHowców: http://zaghnastanford.blogspot.com/ którzy zamieścili już kilka bardzo ciekawych spostrzeżeń.


W pełni się z  nimi zgadzam że podejście do studenta jest tutaj o wiele bardziej "biznesowe". Celem jest nauczenie konkretnych umiejętności, zdolności korzystania z wiedzy (nawet tej którą dopiero planuje się zdobyć), oraz korzystania z doświadczenia wykładowców i absolwentów...
Ale na razie sama muszę się powczuwać - najlepiej spacerując po uliczkach kampusu w klimatach dla mnie jak najbardziej włoskich lub hiszpańskich.